Solina

Niedocenione miejsce…

 

 

Data: dwa dni w lipcu 2017r

Skład: Alutka i Ja

 

 

Przepiękne jezioro zlokalizowane na południu Polski. Kiedyś już byłem na tamie na wycieczce szkolnej, później raz prywatnie …jednak wydaje mi się, że nie doceniłem uroków tego miejsca.

Turystycznie miejsce (szczególnie Polańczyk) przypomina miejscowości nadmorskie i mazurskie, jednak przebija je swoim górskim krajobrazem wznoszącym się nad horyzontem :).

Można tu znaleźć dziesiątki zatłoczonych zatoczek jak i tych dzikich, są piaszczyste plaże oraz skarpy wpadające do wody. Jest kilka wysepek na wodzie, pomostów, kempingów, mnóstwo wypożyczalni wszelakiego sprzętu wodnego oraz wakepark 2.0 :).

 

Głębokość zbiornika to nawet 60m przy zaporze, która de facto ma 82m wysokości i 664m długości. Na szczęście na całości jeziora obowiązuje zakaz używania silników spalinowych (prócz Policji, Wopr i infrastruktury), co jednak nie chroni przed sporym zafalowaniem kiedy tylko trochę powieje.

 

 

 

 

 

 

 

 


Poniżej zapis z Endomondo, w sumie 25km w dwa dni

 

Trasa

 

W pierwszy dzień startowaliśmy z tzw. cypla i płynęliśmy w kierunku tamy, niestety rozwiało się nawet do kilkunastu węzłów co skutecznie utrudniało SUPowanie szczególnie w pozycji pionowej. W rezultacie dotarliśmy do brzegu obok zapory, a później do wakeparku, który znajduje się w tamtejszej zatoczce. Jest tam też zjazd nad wodą tyrolką :P.

 

 

 

 

Nie omieszkaliśmy sprawdzić jak sprawdza się SUP ciągnięty na wyciągu do wake 😉

W drugi dzień wybraliśmy się na dłuższą trasę na południe jeziora jego zachodnią odnogą, aż do rzeki Solinka, w którą wpłynęliśmy. Pozostała Nam jeszcze wschodnia odnoga jeziora gdzie wpływa rzeka San, jednak ta trasa byłaby jeszcze dłuższa, więc pozostawiliśmy ją na „kolejny raz” :).
Po drodze jest Wyspa Duża tzw. Energetyka, na którą non-stop kursuje prom transportując auta (jakieś 50 m 😛 ) , a wcześniej Wyspa Mała….na którą wejście jest płatne, o czym już w 15tej sekundzie naszego pobytu na wysepce postanowiła Nas dobitnie z mini-kasą fiskalną w dłoni poinformować Pani kasjerka :/.
Zamieniliśmy kilka zdań myśląc, że może dziś tu mają prima aprilis… ale Pani nie miała ochoty na żarty, więc cofnęliśmy się dwa kroki wstecz stając na SUPach i już nie byliśmy w strefie płatnej {#smileys123.tonqueout}. Na wysepce dla umilenia odpłatnego pobytu gościom jest kilkanaście wolno biegających królików, 2 kozy i coś tam jeszcze ;P.

 

 

Mijaliśmy kilka urokliwych zatoczek, pomostów, przystani  i wsi na których można swobodnie przystanąć 🙂 . Ludzie napotkani (wraz z rybakami) byli bardzo mili i zainteresowani Naszymi materacami 🙂 

 

 

 

 

 

 

 

Dla mnie najciekawsza i najpiękniejsza bo zupełnie dzika część jeziora to ujście rzeki Solinki, gdzie ani jachty ani wypożyczone rowery czy kajaki już się nie zapuszczają. Zresztą krajobraz rzeczywiście staje się dosyć mroczny, woda zmienia kolor, a jezioro staje się bagniste. Nagle pojawiają się rodziny kaczek, łabędzi,  z zarośli raz za razem wylatują nieznane mi z nazwy ptaki 😉 …a w głuszy lasu słychać jakby jakiś skowyt. Myślę sobie, że spędzając w tym miejscu noc ciężko byłoby spokojnie zasnąć.

 

Oczywiście nie było możliwości, żeby nic Nam się nie przydarzyło … i tak też tym razem w wodzie pływało ciało młodego kotka 🙁 jednak zdjęć chyba Wam oszczędzę.

Po wpłynięciu w Solinkę, która w tym miejscu jest rzeką stojącą na jednym brzegu jest kemping z którego korzystają chyba głownie wędkarze.

 

Właściwie to widzieliśmy dziesiątki wędek i ani jednego wędkarza, zacząłem się zastanawiać co w tym fascynującego ? Rozumiem „aktywne” wędkowanie gdzie wręcz polujesz, szukasz miejsca, czujesz w dłoni spławik…ale pozostawienie sprzętu na brzegu i czekanie w namiocie/domu na elektroniczny sygnał ?

 

 

 

 

 

Wydaje mi się, że Alicja chciała spróbować SUPjogi … w rezultacie spróbowała smaku wody z glonami 😉

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

 

 

 

Finalnie bardzo udany wypad, który trzeba powtórzyć 🙂 . Podejrzewam że wschodnia cześć Soliny gdzie wpływa San jest jeszcze bardziej urokliwa i niedostępna. Pomyślimy, przegadamy i pewnie w następnym sezonie trafimy tam jeszcze raz 🙂

 

 

 

 

Pozdrowienia

Przemo i Alutka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *