Mała Panew

Jedna z najlepiej zorganizowanych turystycznie rzeka… opolska Amazonka

 

Data: kwiecień 2018r

Skład: Ala, Ja, Ola, sąsiad Bartek i Zosia 🙂 …tydzień póżniej Ja i Ala + setki kajaków

 

Wiele słyszeliśmy o Małej Panwi, którą próbować spłynąć można już gdzieś od Krupskiego Młyna (przy wysokim stanie wody) aż do Jeziora Turawskiego na którym de facto często pływamy na kite :). Nasz spływ obejmował odcinek Kolonowskie (przystań kajakowa Amazonka) – Ozimek, a tydzień później Zawadzkie (przystań kajakowa Tropicana) – Kolonowskie (Amazonka).

Oba odcinki są bardzo ciekawe jednak im bliżej jeziora Turawskiego tym rzeka coraz bardziej wyłania się z pięknych lasów i traci swoje walory dzięki którym miejscowi nazywają ja Amazonką. Bez względu na odcinek wszędzie jest bardzo dobrze zagospodarowana i wykorzystywana do turystyki kajakowej. Po drodze mijamy conajmniej kilka pól campingowych, namiotowych, przystani, restauracji i noclegowni…dlatego też gdzieś w niedalekiej przyszłości myślimy o 2-dniowym spływie całą rzeką wraz z noclegiem w namiocie :).

 


Poniżej zapis z Endomondo

 

 

 

No i co w zasadzie wynika z tych screenów ? 😛

Otóż pierwszy screen prezentuje jak na głębokim bystrzu nie schowałem telefonu do pokrowca i skończyło się rumakowanie po 1,5 km …:/ , dalszy spływ to opłakiwanie straty, gdyż po usilnych próbach znalezienia i wyłowienia telefonu niestety to się nie udało. Na otarcie łez dowiedziałem się, że codziennie ktoś tam zgłasza zgubę telefonu. 

Drugi screen prezentuje jak zapomniałem wyłączyć endomondo (w nowym telefonie) wracając po auto na start 🙂

 

Trasa

W górnym odcinku malownicza wijąca się przez las pełen drzew którymi zaopiekowały się bobry. Płytko…wiele razy trzeba przepchać deskę oraz bez przerwy monitorować korzenie, powalone drzewa i kamienie. W dolnym odcinku pojawiają się łąki i pastwiska. Po drodze kilka bystrzy które można spłynąć oraz jazy przy których konieczne jest przeniesienia desek. Wszystko jest dobrze oznakowane.

 

 

 

 

Na pochwałę zasługuje cała organizacja, bez problemu można zorganizować sobie transport z wielu miejsc które mija się podczas spływu. Na przystaniach można również całkiem dobrze zjeść. Znajomy wraz z dzieckiem bez problemu oraz wcześniejszej rezerwacji wypożyczył za niewielką cenę kajak. Wygląda to jakby rzeka dawała zatrudnienie wielu pobliskim mieszkańcom…i słusznie. Mam wrażenie że wiele miejsc w Polsce mogłoby równie dobrze czerpać korzyści z pobliskich darów natury. 

 

 

Trudność, którą niektórzy uznają za urozmaicenie to w szczycie sezonu setki kajaków od samego rana do wieczora, rodziny z dziećmi, młodzież, zorganizowane grupy oraz Ci którzy kajak widzą po raz pierwszy, co powoduje sporo zatorów gdzieś przy powalonych drzewach…jednak wszystko dzieje się w dosyć przyjaznej atmosferze :).

 

Pewnie jeszcze tam wrócimy 🙂

 

 

    Pozdrowienia

Przemo i Alutka

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *