Dunajec

Ola zadzwoniła do Ali…

Panorama 3 koron 🙂 WARTO !
 

 

… „Cześć, ale nie bój się, nic Ci się nie stanie, jakby co to klękniesz, mamy kaski i kamizelki, będę płynęła obok Ciebie, naprawdę to jest bezpieczna rzeka, nie masz się o co martwić, My już tam płynęliśmy kilka razy i nic Nam się nie stało, trzeba klękać, mamy też lisze, będzie dobrze…” i tak oto drugi Nasz spływ nazywał się DUNAJEC!

Data: 03.06.2017r

Co najśmieszniejsze jak się okazało gdy się przepakowywaliśmy z samego rana do jednego auta…Ola (tak , ta od telefonu 😉 ) jednak nie pojechała, zamiast niej był Ivan Dziki, ni w 5 ni w 10 niepodobny do Oli 🙂

No nic,  Ala szybko sie otrząsnęła i zaakceptowała fakt, że spływa z Adamem ykhm Mistrzem Polski na rzekach… Ivanem ykhm współwłaścicielem firmy BASS SUP , z Przemkiem ykhm …to ja 🙂 ambitny i nie lubi być ostatni 😉 … i kolegą z Wodzisławia – pocieszeniem było to, że on również był pierwszy raz na Dunajcu.  Doborowe męskie towarzystwo 🙂

 

 

 

 


Poniżej zapis z Endomondo 🙂 bo bez Endomondo się nie liczy !

Zaczęliśmy w Sromowcach Średnich na przystani pontonowej (zapomniałem włączyć Endomondo), kończyliśmy w Krościeńku nad Dunajcem przed mostem.

 

Trasa

Po pierwsze…nie polecam na początek, nie ze względu na trudność, nurt, kamienie, dziesiątki łodzi Flisackich…nie polecam z tego powodu, że później większość rzek będzie mniej atrakcyjna, a doznania należy sobie dawkować :). Teraz szukając kolejnego spływu zawszę myślę…a może znów Dunajec, a w trakcie zawsze pada zdanie „Dunajec był lepszy…”.

 

Jakby nie było, przed startem ktoś musiał to wszystko napompować 😉

No i Sruuu…
…sporo pompowania… 😉

…a tak naprawdę to mamy też pompkę elektryczną, która daje radę do 15 psi i taką też polecam dla kogoś kto tak jak ja nie potrzebuje rozgrzewki 😉

Trasa rzeczywiście nie była bardzo trudna co świadczy o tym, że spiętrzenia wody przepływałem na stojaka (a przynajmniej próbowałem 😉 ) , a Ala na kucaka chyba z jednym wodowaniem, GRATULACJE, JESTEM Z CIEBIE DUMNY ! (ps. taki marketing 😉 )

Rzeka i okolice piękne, z ciągłym widokiem pasma 3 Koron, dno kamieniste lub głaziste, woda zimna i bardzo czysta, pod deską pstrągi, jednak miejscami płytko tzn. zdarzało się zahaczyć nawet krótkim finem.

Pewnym utrudnieniem, ale też swoistego rodzaju zaletą Dunajca są dziesiątki łodzi Flisackich jedna za drugą, utrudnieniem bo oczywiście trzeba uważać, jednak wpadając do wody prąd ciągnie nas tak samo szybko jak i je, więc raczej nie zostaniemy staranowani – sprawdziłem Mruga. Zaletą z kolei, ponieważ Flisacy znają rzekę jak nikt i wybierają najlepszą trajektorię spływu, poza tym chętnie plotkują, a turyści na łodziach robią zdjęcia ludziom na dziwnych materacach.

 

Warto zatrzymać się na spiętrzeniach i spróbować swoich sił w surfowaniu, co nie jest proste 🙂

 

Na rybkę i po magnes na lodówkę zatrzymaliśmy się w Szczawnicy …i tutaj chyba kończy się większość spływów. My postanowiliśmy płynąć dalej do Krościenka…zresztą nie było wyjścia, bo tam zostawiliśmy drugie auto…no trudno.  300m fajnie …a potem kilka kilometrów nudów, więc zdecydowanie polecam kończyć spływ na smażonym pstrągu Świetnie …i tam właśnie skończymy kolejny spływ Dunajcem, jednak być może rozpoczniemy kilka kilometrów wcześniej :).

Zaraz będzie RYBA !!!
 

 

 

 

Na koniec po spakowaniu gratów pojechaliśmy jeszcze na tor kajakarstwa górskiego…oczywiście Adam już tam pływał na SUPie ;), ale My chcieliśmy tylko rzucić okiem. W opcji Dunajca na dwa dni jest to plan na drugi dzień…na leczenie kaca 😉

 

 

Chętnych do przeżycia swojego pierwszego razu na Dunajcu zapraszamy do kontaktu (jeśli ktoś to czyta prócz Nas ;)) , zawsze będzie to dla Nas jakaś wymówka, żeby pojechać tam kolejny raz ;).

 

 

 

 

 

 

 

Pozdrawiamy

Przemo i Alutka

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *