Odra (Chałupki)

Leniwie…
…powoli, szeroko płynie czarna woda…a dna nie widać, trochę jak w tanim thrillerze Niepewny.

Skład: Ala, Ola i mła  Data: 11.06.2017r

 

Co by tu napisać…. hmm…już wiem, później będzie o sekretnej plaży i sarnie …coś jednak się działo 😉 nooo…

Była piękna, słoneczna niedziela. Spływ rozpoczęliśmy w Chałupkach, właściwie na granicy, w klubie kajakowym Meander, o dziwo nikt Nas nie przywitał, żadnego chleba i soli, nie było blachy ciasta, hejnału …no nic, a dzwoniłem wcześniej Nas zapowiedzieć ;P.

Skończyliśmy przed Raciborzem, w miejscu gdzie Odra rozwidla się na prawo w kanał Ulga.


Poniżej zapis Endomondo, w sumie prawie 28 km !

 

Trasa

Początek spływu od Chałupek do ujścia Olzy to tzw. Graniczne Meandry Odry, obszar Natura 2000, można spotkać tu bobra, borsuka, wydrę, orła, rzekotkę, szczeżuję, piskorza, kumaka górskiego…my spotkaliśmy tylko komary… Mimo braku fauny, o której piszą w Wikipedii, rzeka na tym odcinku jest rzeczywiście dzika i całkiem przyjemna, nie pamiętam żeby fin jakoś często przeszkadzał.Dziewczyny również wyglądały na spokojne 🙂

Na ten spływ zaplanowałem niespodziankę Dziki. W pewnym momencie, który wskazało mi google maps należało wyjść z wody…przejść kawałek łączką…wskoczyć do jeziora i dopłynąć do rajskiej plaży, której nazwa brzmi Ośrodek Wypoczynkowy Olza 🙂
Wyglądało to mniej więcej tak:
 …a tak naprawdę wyjść trzeba było po 5-metrowej skarpie :P, przejść kilkadziesiąt metrów przez 1,5 metrowe zarośla, potem łąka, kolejno jakiś nasyp kolejowy który okazał się nie być kolejowym, znów zarośla…no i jezioro, a raczej staw :).

O dziwo staw bardzo przyjemny, nazwałbym go glonostawem :), a dookoła ładne drewniane domki wypoczynkowe, plaża natomiast jak na załączonych obrazkach…z oznakami dnia poprzedniego tzn. ciężkiej soboty Luzacki. W plażowym centrum gastronomicznym posililiśmy się  rodzimymi potrawami z grilla i rodzimym trunkiem sąsiadów zza Odry Dziki.

 

I tak oto pełni energii opuściliśmy „naszą” plażę i skrótem podążyliśmy w kierunku Odry. I tutaj zaczyna się epizod z fauną, a dokładnie kaczkosarną… Trafiło na mnie jako przewodnika stadka, że nagle w gąszczu traw na coś nadepnąłem, coś co zapiszczało jak gumowa kaczka…początkowo myślałem, że to rzeczywiście kaczka. Nie żebym często deptał kaczki i znał ten dźwięk z autopsji, ale brzmiało jak na filmie kiedy ktoś wychodząc z wanny wchodzi na żółtą gumową kaczkę 😉 .

Po konsultacji typu „idź i jakby co to dobij wiosłem” …poszedłem. Co się okazało była to … młoda sarenka, która popatrzyła na mnie (nawet nie chcę wiedzieć co chciała mi powiedzieć po sarniemu), a sekundę później kilka metrów dalej pojawiła się dorosła sarna. Obie odkickały bez słowa… ja również nie zdążyłem przeprosić, jednak z całego serca żałuję i mam nadzieję, że nie zrobiłem jej krzywdy.

Oczywiście wygooglowałem, że maj/czerwiec to okres rui saren, że młode leżą w trawie, a sarnia mama jest gdzieś niedaleko. Nie wygooglowałem za to żadnego przypadku nadepnięcia, tym bardziej z SUPem pod pachą, może tak śmierdziałem rzeką, że im nie podpadłem. Proszę , uważajcie !!!

Ostatni odcinek Odry (ledwie 20km!) to wiosłowanie na stojąco, wiosłowanie po turecku, wiosłowanie na siedząco, leżąco, wiosłowanie kajakowe, wiosłowanie z dwóch stron ze złączonymi bokami SUPami, wiosłowanie pchając przed sobą innego SUPa, wiosłowanie ciągnąc za sobą innego SUPa, wiosłowanie modlitewne…

Jeszcze tylko jakieś 10km 😉

Jako że jedno z aut czekało na Nas na starcie tzn. w Chałupkach, po zakończeniu spływu i dotarciu do niego, postanowiliśmy te trudy wynagrodzić sobie czekoladą Studentską i kolacją w Bohuminie …jak wjeżdzamy do miasta zaraz po lewej stronie jest ryneczek, patrząc z tej perspektywy również po lewej stronie rynku jest restauracja. Polecamy :). Aaaa…i idźcie tam do toalety, czeski film {#smileys123.tonqueout}.

 

 

Ahoj !

Przemo i Alutka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *