Skawa (Wadowice)

Właściwie nie wiedzieliśmy czego się spodziewać…

… poczytałem trochę w Google, Skawa, Soła, Wisła… no niech będzie Skawa, która de facto wpływa do Wisły, więc takie head&shoulders, 2w1 ;P. Obawy były, że będzie płytko…nie potwierdziło się, było tak jak zwykle, czasem głęboko, trochę ciągnięcia sprzętu…trochę płycizn ze szlifowaniem fina (brzmi co najmniej… ech, chyba zrobię sobie przerwę Szeroki uśmiech).

Skład: Ala i Ja 🙂 Data: 15.06.2017r

Rzeka okazała się bardzo fajna, drugie miejsce na podium zaraz po Dunajcu, dosyć szeroka, piękne widoki, czysta woda, wartki nurt, wiele spiętrzeń, najmilsi i kontaktowi jak dotychczas rybacy :).

 


 

Poniżej zapis z Endomondo – 27 km

Trasa

Zorganizowaliśmy się tak jak zwykle, czyli podróż na dwa auta, jedno zostawiamy na mecie, drugim jedziemy na start. Po spływie wracamy na start po pozostawiony pojazd :).

Spływ rozpoczęliśmy w Wadowicach pod mostem na ul. Konstytucji 3 Maja, jest tam też wypożyczalnia kajaków i tam rozpoczyna się chyba większość spływów. Jest fajny darmowy parking zaraz przy wodzie i bardzo łagodne bezproblemowe zejście. Na koniec spływu przyjęliśmy miejscowość Podolsze, ok 200 m za jazem/tamą po lewej stronie. Tuż przed wpłynięciem Skawy do Wisły.

 

Od razu po starcie pojawiła się najbardziej kłopotliwa płycizna, później było już tylko lepiej :). Można nawet stwierdzić, że rzeka meandruje, choć w dużej części przepływa przez miasta co w ogóle nie jest zauważalne. Zatorlandu nie widać :(.

Płynęliśmy na krótkich finach i przy odpowiednim wyborze głębokiego nurtu, dno nie było jakimś problemem. Podczas całej trasy są dwa ostre zakręty, pierwszy w lewo,  późniejszy w prawo gdzie nurt dosyć zdecydowanie niesie na skałę lub drzewa, w pierwszym wypadku ja wylądowałem na skale, Ala na mnie…a hektolitry chcącej przepłynąć wody na Nas ;P . Obyło się bez szkód 🙂

 

 

Złota rączka 🙂

 

 

 

 

W trakcie jest wiele miejsc gdzie można spokojnie wyjść, odpocząć czy też naprawić złamane wiosło… no tak, zaliczyłem pierwsze złamane wiosło !Świetnie

Naprawa odbyła się za pomocą pożyczonej od plażowiczki włóczki/muliny/sznurka, na szczęście koniec był już bliższy niż dalszy, w związku z czym nie zepsuło to spływu, a tylko go urozmaiciło :).

Od tej pory staram się pamiętać o zabraniu ze sobą taśmy klejącej i sznurka 🙂

  •  

Pierwsza przenoska

Na naszej trasie były dwie przenoski, jedna spowodowana krajobrazem jak na załączonym zdjęciu + spora tama …ok 300m do przejścia. Przed tamą jeziorko, wychodziliśmy prawą stroną po schodkach. Do krawędzi jeziora lepiej nie podpływać.

 

Druga przenoska dosłownie na sam koniec przed wysokim jazem do którego również nie polecam podpływać, gdyż za nim tworzy się spory odwój, z którego ciężko byłoby się wydostać.

 

 

 

 

 

Skawa była na pewno fajną przygodą, jeśli mielibyśmy powtórzyć któryś ze spływów to zaraz po Dunajcu jest właśnie Skawa 🙂

 

Pozdrowienia

Przemo i Alutka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *